Regionalny oddział w Warszawie

O absurdzie stosowania normalnych zasad w czasie pandemii - ciąg dalszy

O absurdzie stosowania normalnych zasad w czasie pandemii - ciąg dalszy

Poniżej przedstawiamy kolejny komentarz w tej kwestii biegłej rewident z naszego Oddziału - dr Agnieszki Baklarz.

Po wspaniałej dyskusji w gronie biegłych i doradców podatkowych powstały kolejne przemyślenia na zasadzie dowodu ad absurdum, że standardowe zasady rachunkowości w zakresie zdarzeń po dniu bilansowym oraz kontynuacji działalności nie mają zastosowania w okresie pandemii.
Ustawa o rachunkowości do zdarzeń po dniu bilansowym odnosi się jak do zjawisk punktowych w czasie. Czyli jest zdarzenie i znamy jego skutek i musimy je uwzględnić. Bez wątpienia pandemia NIE JEST zdarzeniem punktowym w czasie. Skutki jej nie są jeszcze znane. Ale już wiemy, że będą istotne.
Zauważmy, że art. 54 ust. 1 UoR w związku z tym skutkuje nieustanną zmianą już sporządzonych sprawozdań finansowych do momentu zatwierdzenia SF. I nieustanną koniecznością odnoszenia się biegłych rewidentów do zmienionego SF w związku z tym. Rozpatrzmy dla przykładu już zbadane w tym roku sprawozdanie finansowe. Na razie podmioty nie zgłaszają się ze zmienionym SF (a powinny). My jako biegli powinniśmy natomiast zacząć zastanawiać się czy jako biegły sami nie powinniśmy wydać zmienionej opinii w kontekście otrzymywanych z mediów informacji. Zgodnie ze standardem 560 (par. 10) powinniśmy:
a) porozumieć się z kierownikiem jednostki,
b) ustalić czy SF wymaga zmiany,
c) jeśli wymaga to poczekać na zmianę tego SF
d) następnie zbadać je ponownie
e) no i w końcu po głębokim zastanowieniu się być może odstąpić od badania ze względu na istotną niepewność
Jeśli przypadkiem kierownik jednostki stwierdziłby, że istnieje wątpliwość co do kontynuacji działalności to zacznie się nasza (i jego) gehenna bo znienacka stwierdzimy, że trzeba wszystko wycenić w innych wartościach (godziwych). Konia z rzędem jeśli ktoś potrafi przy nieznanej inflacji (od 30 marca GUS nie publikuje informacji o inflacji), przy nieznanych wynikach gospodarczych przedsiębiorstw, przy nieznanych warunkach płynności określić np. odpisy aktualizujące od należności, wartości nieruchomości, wartości aktywów finansowych, wartości majątku trwałego i wartości niematerialnych i prawnych w obecnych warunkach.
Jeśli jednak kierownik jednostki uzna, że na szczęście nie ma wątpliwości istotnych do kontynuacji działalności i umieści krótką wzmiankę w SF to czy my jako biegli możemy już spać spokojnie ? No nie bardzo. Bo do dnia zatwierdzenia, jako, że pewnie będziemy mieli dalszą wiedzę o zmieniających się w efekcie pandemii warunkach, to powinniśmy wykonać kolejną pętelkę badania związaną z nowymi informacjami po dniu bilansowym.
Jaki jest z tego po raz kolejny wniosek: potrzebujemy pilnie nowego standardu, który pozwoli nam w tym niezwykłym okresie nie odnosić się do kontynuacji działalności w inny sposób niż z wiedzą na dzień bilansowy.
Z powyższych rozmyślań wynika moim zdaniem, że powinniśmy oprzeć się na wzorcach zastosowanych w czasie II wojny światowej. Czyli, że w sprawozdaniach finansowych (a co za tym idzie w sprawozdaniach z badania) powinniśmy odwoływać się wyłącznie do wiedzy jaka była na dzień bilansowy. Nie próbować na siłę zastanawiać się jak potoczy się przyszłość bo na razie nasze wnioskowanie z całą pewnością nie może dać 95% pewności (a takiego prawdopodobieństwa byśmy sobie życzyli w naszych sprawozdaniach z badania).





Poniżej przedstawiamy stanowisko w tej kwestii biegłej rewident z naszego Oddziału - dr Agnieszki Baklarz.

Absurd stosowania normalnych zasad w warunkach ogólnej wątpliwości co do kontynuacji działalności ogółu przedsiębiorstw w dobie pandemii

Sprawozdania finansowe są sporządzane wg 2 podstawowych zasad:

  1. Kontynuacji działalności
  2. Braku kontynuacji działalności (zagrożenia kontynuacji działalności)

W obecnych warunkach najbardziej istotnym warunkiem jest ciąg dalszy zdania w tych zasadach czyli: w ciągu 12 najbliższych miesięcy.

Proszę zauważyć, że zasada kontynuacji działalności zawsze odwoływała się do wyjątkowości sytuacji braku kontynuowania działalności przez podmiot w kontekście całej branży czy też innych podmiotów gospodarczych z danego kraju. W obecnej sytuacji pandemii możemy raczej mówić o odwrotności tej sytuacji czyli gospodarka jako całość wykazuje „brak kontynuacji działalności”. Całość gospodarki ma przerwę od działania i kontynuacji wymuszoną warunkami pandemii. Nie jesteśmy w stanie nawet przewidzieć ile ona potrwa, nie wiemy jakie będą warunki pomocy państwa, nie wiemy jaka w efekcie pomocy państwa będzie inflacja, nie wiemy czy nie znajdziemy się w warunkach hiperinflacji, nie mamy żadnego oparcia we wcześniejszych prognozach, kryzysach. Nic nas na to nie przygotowało.

Czy w związku z tym możemy w sposób wiarygodny wymagać od podmiotów gospodarczych przewidzenia w jaki sposób obecny kryzys spowodowany kryzysem warunków fizycznych a nie finansowych przeniesie się na ich nawet najbliższe działanie ? Planowanie działań przez te podmioty z trudem rozciąga się na skalę czasową tygodnia. Jakim cudem mają planować na okres 12 miesięcy?

Czytam od pewnego czasu bardzo „rozsądne” i bez wątpienia bazujące na obowiązującym prawie wypowiedzi biegłych co powinny zrobić firmy i jak powinny odnieść w swoich sprawozdaniach za 2019 do sytuacji pandemii. I czytam w jaki sposób biegli powinni się do tego odnieść w sprawozdaniach z badania. I widzę w tym wyłącznie próbę zabezpieczenia własnego interesu przez jedynie powiedzenie „Nie mamy pojęcia jak się to potoczy. Drogi interesariuszu zdecyduj sam”. Ponieważ wypowiedź PIBR odnośnie sposobu odnoszenia się do pandemii została szeroko nagłośniona już widać pierwsze efekty takiego podejścia w sprawozdaniach z badania. Niestety te efekty wskazują, że pomimo tego iż podmiot opisał warunek niepewności (nawet starannie) to biegły i tak wskazuje, że jest niepewność i że on nie wie.

Moim zdaniem podważa to wiarygodność naszego zawodu jako biegłych. Nasza wypowiedź bowiem brzmi w uszach TYCH KONKRETNYCH interesariuszy (inwestorów, banków): no akurat w przypadku tego przedsiębiorstwa to my biegli mamy niepewność czy ono da radę. Bo zwracamy na to uwagę w sprawozdaniu z badania. Do tej pory nie zwracaliśmy w sprawozdaniach z badania na rzeczy oczywiste (np. nowy kraj wszedł do UE, otworzyły się granice, uciekną pracownicy itp.). Teraz znienacka zaczęliśmy zwracać uwagę na warunki ogólne bo … my już wiemy, że gospodarka jako całość nie ma zasady kontynuacji działania.

Czy nie jest więc to moment na opracowanie standardu analogicznego jak standard MSR 29 (SF w warunkach hiperinflacji) ? Standardu, który pozwoli nam wszystkim nie mówić, że wszyscy nie wiemy jak to się potoczy i w jakiej skali czasowej ? Standardu, w którym aktywa trwałe nie ulegną zniszczeniu ale mogą mieć wkrótce znacznie niższą wartość. Standardu, w którym aktywa finansowe mogą być narażone na działanie inflacji wywołanej interwencją państwa. Standardu czasów globalnej zmiany warunków światowych, z których nikt nie wyjdzie w tym samym kształcie.

Z całą pewnością nie jest to moment do ciągłego kierowania światła na to, że obecnie nie wiemy jak się potoczy. Raczej jest to moment do stwierdzenia: w ubiegłym roku zarząd pracował tak i tak. I z tego go rozliczmy. Nie planujmy co będzie za 12 miesięcy. Nie mamy danych ku temu. Czyli w tym standardzie na okres pandemii powinniśmy inaczej określić rolę SF: jako narzędzia rozliczającego zarząd. Jako narzędzia dzięki któremu w NORMALNYCH warunkach moglibyśmy ocenić tą firmę. Obecne warunki nie są normalne i nikt (nawet „wróżka” czyli biegły rewident) nie jest w stanie przewidzieć jak to się dalej potoczy. Czyli w tych warunkach raczej wskazane jest podejście: oceniamy historię a „tu i teraz” nie da się zaplanować. Czyli zostawmy te nieszczęsne najbliższe 12 miesięcy. Chyba, że są inne normalnie występujące przesłanki z działania za rok 2019, że dany podmiot nie rokuje na kontynuację. To wtedy to napiszmy. I tyle.

Logo PIBR Przejdź do strony PIBR